BlogHiszpania - Asturia i Kantabria: natura, historia i tożsamość północy Hiszpanii
Hiszpania - Asturia i Kantabria: natura, historia i tożsamość północy Hiszpanii

czwartek, 25 czerwca 2026

Hiszpania - Asturia i Kantabria: natura, historia i tożsamość północy Hiszpanii

Asturia i Cantabria to dwa sąsiadujące regiony północnej Hiszpanii, które łączy wspólne położenie nad Oceanem Atlantyckim, a jednocześnie wyraźnie różni charakter krajobrazu, historii i kultury. Asturia, często nazywana „zielonym sercem Hiszpanii”, wyróżnia się górzystym terenem, bujną roślinnością i silnym dziedzictwem wczesnego średniowiecza, kiedy stanowiła zalążek oporu chrześcijańskiego przeciwko muzułmańskiej Al-Andalus. Cantabria z kolei, choć równie zielona i górska, słynie przede wszystkim z prehistorycznych jaskiń z malowidłami naskalnymi oraz długiej tradycji morskiej, związanej z życiem nad Zatoką Biskajską. Ten tekst przybliża dwa regiony, które mimo bliskości geograficznej wykształciły własne, silne tożsamości regionalne — zakorzenione w górach, oceanie i historii, która przez wieki kształtowała życie ich mieszkańców.

Mirosława Choińska

 

Asturia i Kantabria.

 

Jednym tchem wymienia się te dwie – nieco zapomniane – hiszpańskie prowincje. Czyż mogą one jednak konkurować ze słoneczną Andaluzją lub egzotyczną Barceloną? Położone są na północy półwyspu iberyjskiego, oddalone od głównych szlaków turystycznych i rzeczywiście trochę zapomniane. Ale to zapomnienie jest chyba ich największą współczesną wartością. Pozbawia je bowiem natłoku turystów, pozostawia czyste plaże i nie znajdziemy restauracji serwujących pizzę i hamburgery, zamiast regionalnych tapas i boccadiccos. Jeśli przekroczymy granicę Asturii od strony zachodniej, jej krajobraz nie odróżni się od północnych regionów. Niskie porośnięte lasami góry, zaskakująca wręcz zieloność łąk, zatoki, które wcinają się w głąb lądu. Lecz żeby lepiej poznać krajobraz, należy zjechać z głównej autostrady i skierować się na drogę wiodącą wzdłuż morza. Tam dostrzeżemy urok i oryginalność okolicy. Zielone łąki, a na nich stada koni lub bydła. Łąki docierające aż do granicy morza i łagodny, orzeźwiający powiew od zatoki biskajskiej. Interesująca jest też architektura wiosek – ciasno skupione, kamienne domy i niecodzienne spichlerze zbudowane także z kamienia. Wszędzie gdzie dotrzemy powitani będziemy z radością, bo mieszkańcy Asturii nie są jeszcze zmęczeni XXI-wieczną turystyką, a goście ciągle są witani z zaciekawieniem. Do cudów natury zaliczyć możemy także pasmo górskie Pikos Europa, a w nim prehistoryczną Altamirę. Teren od wieków zamieszkiwany przez odważnych Hiszpanów, dla których istotną i ważną sprawą była obrona chrześcijaństwa przed napierającymi Maurami. Już w 727 roku rozpoczęli rekonkwistę, która zakończyła się na południu pełnym zwycięstwem królów katolickich dopiero w XV wieku. Covadonga i Clavijo to nazwy miejsc – najważniejszych pierwszych bitew. Legendy, które krążyły w Hiszpanii na ich temat, rozpalały wyobraźnię i budziły strach w potencjalnych przeciwnikach. W Covadonga pochowany jest jeden z pierwszych przywódców – Pelajo – a przybywający tu pielgrzymi natrafiają wszędzie na napis: „…Pamiętaj, że przybyłeś tu, by się modlić…”. Dzięki odwadze Pelajo i Rodrigo, Maurowie nigdy nie podbili Asturii.

Oviedo jest stolicą Asturii, a pierwotna nazwa brzmi Ovietum. Miasto zbudowane zostało w czasach Wizygotów, natomiast stolicą stało się w 812 r., gdy zamieszkał tu Alfons II, syn bohaterskiego Pelajo. Maleńka prowincja, licząca zaledwie 65 na 50 kilometrów, stała się w IX w. nie tylko ostoją chrześcijaństwa, ale i skarbcem, w którym umieszczano najcenniejsze relikwie przewożone z głębi – ogarniętej innowiercami – Hiszpanii. Alfons II zdecydował, że tak jak Salomon wybudował świątynię, tak i on wybuduje okazały kościół dla wszystkich relikwii, które dotarły do Oviedo poprzez wcześniejszą wędrówkę z Ziemi Świętej i Toledo. Najstarszy zapisany dokument pochodzi z 1075 r. i podpisany jest przez Alfonsa IV i II Cyda. Mówi się w nim, że istnieje święta skrzynia (Arca Santa), którą król nakazał okuć srebrem, a zawiera ona następujące relikwie: Sudarium, czyli Świętą Chustę, drewno z Krzyża, szaty noszone w czasie męki Pańskiej, część chleba z Ostatniej Wieczerzy, krew i ziemię z Grobu Chrystusa, fragment szaty Dziewicy Maryi, kamień z groty w Betlejem, relikwie św. Piotra, Tomasza i Bartłomieja.

Dzisiaj wiemy, jak ważną rolę relikwie odgrywały w wiekach średnich. Pozwalały na potwierdzenie zapisanych w Ewangeliach i tradycji dziejów i pozwalały zbliżyć się do spraw często trudnych do ogarnięcia rozumem. Pierwszą, która rozpoczęła poszukiwanie tych najcenniejszych relikwii, związanych z męką Pańską, była św. Helena – matka Konstantyna Wielkiego. Zorganizowała wyprawę w poszukiwaniu Krzyża Chrystusa, która została uwieńczona powodzeniem, zaś przywiezione do Europy jego fragmenty umieszczono w wielu kościołach. Dzisiaj nie wszystkie uznawane są za autentyczne, bo powszechną praktyką średniowiecza było także ich podrabianie. Jeśli jakiś kościół posiadał wiele cudownych relikwii, wówczas jego prestiż wzrastał, co owocowało gromadami pielgrzymów, przybywających nawiedzić to miejsce. Za modlitwą szły także ofiary, za które można było upiększać świątynię. W obecnych czasach – gdy nauka pozwala na udowodnienie prawdziwości lub fałszu – relikwie badane są niezwykle skrupulatnie i dzięki temu nasza wiara poparta jest właśnie nauką.

Dwa razy do roku możemy ujrzeć „Święte Oblicze”. Na co dzień bowiem Sudarium z Oviedo ukryte jest w srebrnym relikwiarzu. I choć nie rozpoznamy rysów twarzy, to i tak dopada nas wzruszenie, gdy stoimy przed chustą zbroczoną krwią Chrystusa. Sudarium z Oviedo ma 85,5 cm x 52,6 cm. Prawy brzeg mocno zagnieciony, a dwie plamy to lustrzane odbicie, świadczące o tym, że chusta złożona była na pół, a na prawym brzegu grupa intensywniejszych plam w kształcie półksiężyca. Chusta jest jedną z tkanin, którymi owinięto ciało Chrystusa tuż po śmierci, by ukryć Jego twarz i zatamować krew wypływającą z licznych ran. Według tradycji żydowskiej krew była siedliskiem duszy i starano się zapobiegać jej wypłynięciu z ciała, a także zmieszaniu jej z ziemią. Chusta ta stanowi komplet tkanin wraz z Całunem przechowywanym w Turynie i jest jego uzupełnieniem.

Badania nad Sudarium rozpoczęto w latach 70-tych XX wieku. Wielokrotnie zwoływano zebrania, podczas których dzielono się doświadczeniami i odkryciami dla zaprzeczenia autentyczności relikwii. Naukowcy stanęli przed nie lada zadaniem. I choć na początku tkanina nie dawała nadziei na spektakularne odkrycia, to stopniowo zadziwiała badaczy. Przede wszystkim udowodniono, że położono ją na twarzy człowieka po złożeniu na pół, o czym świadczą symetryczne plamy, a z tyłu głowy ją zawiązano, czego dowodem mają być zagniecenia. Głowa ukrzyżowanego opadła na prawe ramię i w tym kierunku silniej wyciekała krew. Stwierdzono również, że jakaś ręka zacisnęła nos, by powstrzymać krwotok. Sugeruje się, że być może to ręka Maryi. Dzięki plamom możemy określić długość i szerokość nosa, a główna plama krwi oddaje wielkość i proporcja ludzkiej twarzy. Stwierdzono również na jej podstawie, że ofiara miała pełny zarost. Podczas rekonstrukcji, przy pomocy gipsowych modeli, naukowcy doszli do wniosku, że chustę nałożono wtedy, gdy człowiek był w pozycji pionowej (stąd większość silnych plam na dole), a w godzinę po jej nałożeniu położono go na brzuchu. Dowodem na to jest krew surowicza, która wylała się przez nos na czoło. Stwierdzono też, że krew jest grupy AB.

Badaniom poddano także tkaniny z Oviedo i Turynu, by zbadać ich tożsamość i wspólną przeszłość. Okazało się, że oba kawałki materiału to delikatne płótno o tej samej grubości włókien, choć splot jest nieco inny i Całun Turyński jest z cenniejszego płótna. Obie próbki nie zawierają bawełny, tak jak wymagało żydowskie prawo. Porównując odbicie twarzy na Całunie z plamami Sudarium, stwierdzono w obu przypadkach identyczne proporcje twarzy, złamanie nosa w tym samym miejscu, liczne krwawe plamy świadczące o wcześniejszych torturach.

Istotnym dowodem na określenie czasu powstania i drogi, jaką przebyła chusta są pyłki roślin. Najpierw resztki mirry i aloesu używanych do namaszczenia umarłych, ale także pyłki roślin z Francji, Hiszpanii, Afryki Północnej oraz dwa pyłki, które występują tylko na obszarze Jerozolimy i morza Martwego. Odnajdując je, określono drogę, jaką przebyła chusta od miejsca Męki Pańskiej, aż po kościół San Salvator w Oviedo.

Katedra w Oviedo pojawiła się wraz z dynastią Asturyjską, która brała czynny udział w rekonkwiście i zapisała w niej piękną kartę. Już w VIII w. król Fruela wzniósł kościół zadedykowany Zbawicielowi. Zburzony został przez Maurów, ale wiek później Alfons II nakazał jego odbudowę, a do imienia Zbawiciela dołożył imiona dwunastu Apostołów. I ta świątynia nie dotrwała do dzisiaj w całości, a tylko we fragmentach, takich jak np. wieża dzwonnicza. Reszta kościoła uległa przebudowie według nowych tendencji architektonicznych. Juan de Badajoz postanowił odróżnić od innych fasadę, budując tylko jedną południową wieżę w stylu Flamish-Gotic. W tym stylu oraz stylu barokowym stworzone jest wspaniałe wnętrze porównywalne do katedry w Leon. W gotyckiej strukturze zachwycają złocone ołtarze poświęcone św. Eulalii, św. Leokadii, Matce Bożej z Covadonga i wiele innych, zachwycających dynamiką i przepychem. Pośród nich ubogą wydaje się XI-wieczna figura Zbawiciela pięknie pokryta polichromią. Osobną ozdobą są wejścia południowe i północne, które przechowują relikwię naczynia z Kany Galilejskiej, historyczną inskrypcję Alfonsa VI, czy też bogato zdobiony balkon wybudowany przy wejściu po to, by błogosławić z niego przybywających pielgrzymów. Zresztą, każda kaplica i każde miejsce katedry opowiada rozliczne historie, bo pielgrzymka do Oviedo była w wiekach średnich tak samo ważna, jak do Santiago. Zachowało się w tradycji powiedzenie powtarzane także i dzisiaj: „Kto w drodze do Santiago nie wstąpi do San Salvator w Oviedo, nie dane mu będzie ujrzeć Pana”.